Netykieta – zasady. Zasada 1

with 1 komentarz

Uważam, że aby mieć powodzenie w biznesie, konieczne jest spełnienie kilku warunków. Dziś o jednym z nich.

Do napisania niniejszego postu zainspirowała mnie korespondencja z bankiem, który jest właścicielem maszyn, które leasinguję w związku z prowadzoną pralnią.

Moja opiekunka klienta chciała być miła i na zakończenie długiej, niekoniecznie dla mnie przyjemnej korespondencji, przysłała mi takiego maila:

Witam Pani Izo,
poniżej dla Pani wiadomości jest wycofanie zgody na otrzymywanie materiałów reklamowych
pozdrawiam,

 Po czym było tylko imię, którego póki co nie chcę publikować, podobnie jak nazwy banku. Jeszcze aż tak mi za skórę nie zaleźli.

Chociaż?

zdecydowanie są co raz bliżej. Bo, poniżej, w sieczce wiadomości wewnętrznych, bogato okraszonych printskrinami, którymi moja opiekunka klienta raczy mnie regularnie, znalazłam taką oto perełkę:

Hey,
na reklamacje i na faktury zdaje się ale
kobieta tak truje od listopada, że mogłam się pogubić wiecznie coś jej nie pasuje
Po czym było tylko imię, którego jak wiecie nie ujawnię?póki co.

(wyróżnienia moje)

Sami przyznacie: cud, miód, malina. A gdy mówię o tym na szkoleniach, to nikt mi nie chce wierzyć, że takie rzeczy się dzieją. To mam dowód. I nie zawaham się go użyć.

Moje Kochane, Moi Kochani

Nigdy, przenigdy, prze przenigdy nie ujawniajcie korespondencji wewnętrznej swoim klientom w wersji nieedytowanej.

Błagam. To jest ogromne fau pax. Wobec Waszych współpracowników, a przede wszystkim wobec klientów. Czasami zdarza się, że przesyłając korespondencję do klienta, cytujemy fragment od innego pracownika firmy by zobrazować lub wyjaśnić sprawę, której dotyczy korespondencja. Ale nigdy w ten sposób, jaki opis Wam powyżej przytaczam.

To oczywiste, że czasami myślimy o kliencie różne rzeczy. Każdy tak ma. Ale klient nie ma prawa o tym wiedzieć!!!

Mam dużo dystansu do siebie i nie ruszyło mnie to, co przeczytałam wcale, postanowiłam sprawdzić, co będzie dalej.

Uprzejmie odpisałam mojej opiekunce klienta:

Pani ?,
dziękuję za przesłanie informacji.
Obiecuję, że gdy już wszystko zrozumiem, postaram się truć jak najmniej.
Pozdrawiam serdecznie
Iza Krzyszycha

Spodziewałam się, że dostanę maila z przeprosinami, bukiet kwiatów pocztą kwiatową, telefon z wyrazami sympatii i szacunku.

A wiecie co dostałam? Po prostu nie mogłam uwierzyć:

Pani Izo 🙂
zawsze służę,
miłego weekendu

Po czym było tylko imię, którego jak wiecie nie ujawnię?póki co.

Wbiło mnie w fotel, czyli narożnik na którym pracowałam.

Ogromna, ogólnie znana instytucja finansowa, która chwali się laurami od klientów za jakość ich obsługi, i takie kwiatki! Cudowny, wspaniały przykład. Już nie mogę doczekać się najbliższego szkolenia, aby pochwalić się tą sytuacją.

I już sama nie wiem, czy moja opiekunka klienta jest głupia, czy bezczelna. A może to i to. Bo przecież jedno nie wyklucza drugiego. Choć jest zabawnie, to odliczam miesiące do zakończenia tej współpracy.

Nikomu nie życzę aby jego klienci mieli o nim takie zdanie jakie ja mam aktualnie o tej Pani i banku, który ją zatrudnia.

Zapisz się na porcję bezpłatnych, dodatkowych informacji!
Prosto do Twojej skrzynki informacje prawne przydatne w biurze, pliki uzupełniające wpisy na blogu, dodatkowe wieści i informacje.
Sama nie cierpię spamu. Twój adres nigdy nie będzie nikomu przekazany.
Iza Krzyszycha
Follow Iza Krzyszycha:

Tak się cieszę, że mogę dzielić się tym co się nauczyłam, doświadczyłam! Zawsze, gdy udaje mi się komuś pomóc, mam ochotę śpiewać "mam tę mooooc. Jeśli pomogłam Ci jakkolwiek - napisz mi o tym proszę. Dzięki temu będę miała jeszcze więcej siły na pomaganie :)

One Response

  1. […] Opis pewnej „wtopy” jaką zaliczyła moja „opiekunka klienta” z banku w korespondencji firmowej: http://www.krzyszychaonline.pl/netykieta-zasady-zasada-1/ […]

Leave a Reply