Nie zawsze Matkę ma się tylko jedną

with 5 komentarzy

ruda dziewczyna

Dziś, skoro koniec tygodnia, to wpis bardziej refleksyjny i skupiony na sensie i przeżywaniu życia.

Był w mojej pracy taki wzruszający moment (nie jedyny zresztą), gdy w trakcie wigilii firmowej, która w tamtych czasach odbywała się w prywatnym domu Szefostwa, powiedziałam mojemu szefowi, że gdyby mój Ojciec żył, to mam nadzieję, że byłby właśnie takim człowiekiem. Nie były to dla mnie łatwe słowa. Byłam młoda, bardzo nieśmiała i pełna wdzięczności za sposób w jaki przyjął mnie do swojej firmy. Czułam się tam bardzo doceniana, potrzebna, chciana i na miejscu. Nie wiedziałam jak to wyrazić, wymyśliłam, że to będzie dobry sposób. Dziś myślę, że dla Interlokutora również nie były to łatwe słowa. Nadal tak myślę, jak wówczas powiedziałam.

Podobny moment zdarzył mi się w moim życiu jeszcze raz, mniej więcej w tym samym czasie. Nie pamiętam, który z nich był pierwszy. Wynajmowaliśmy mieszkanie u wspaniałych ludzi. Pełnych pasji, muzyki, wewnętrznego światła, miłości do świata. Gdy u nich zamieszkaliśmy, nas też pokochali. Mówili o nas ?nasze dzieci?. To było wspaniałe. Wiedzieć, że jesteśmy dla nich ważni, że zależy im na nas. Było to tak mocne doznanie, że kiedyś, w trakcie rozmowy, zupełnie spontanicznie zwróciłam się do tego człowieka ?tato?. Znowu wzruszenie obojgu nam odebrało głos.

Te dwa zdarzenia dały mi impuls, stały się inspiracją do stosowania pewnego triku w moim życiu.

Dwa dni temu był Dzień Matki. Przez internety przetoczyły się wpisy i zdjęcia wspominkowe o mamach. Wiele osób wspominało jak ważne to były relacje, ile im dały, jak wspaniałe wspomnienia wiążą się z dzieciństwem. Na jednym tchu potrafiły opisać ile swoim mamom zawdzięczają. Wiele mam chwaliło się prezentami, niespodziankami, upominkami, wyrazami miłości, które dostały od dzieci. To wspaniałe. Cudownie się to czyta. Znowu wiele emocji i łezkę w oku poczułam.

Gdzieś na obrzeżach tej całej miłej, sielankowej atmosfery pojawiały się również inne wpisy. Trochę wstydliwie i jakby ciszej. Trochę nieśmiało, niektórzy dzielili się swoimi doświadczeniami. Tym, że rodzice nie chcieli, że wychowywali dziadkowie, o ?wujkach? i złym dotyku, o przemocy, o poniżaniu, wczesnym sieroctwie. I żalu, że tak wyszło. A raczej, że nie wyszło. O brakach i deficytach i o tęsknocie. I że to też jest legat na całe życie, który trudno nie przekazać. A nie ma opcji nieprzyjęcia spadku.

Gdy patrzę w przeszłość mnie bliżej do tej drugiej narracji. Tak wyszło. A raczej nie wyszło.

Ale ja nie o tym. Chcę napisać, jak sobie z tym poradziłam. O moim triku, który zastosowałam zupełnie intuicyjnie i bez przygotowania. I o tym, że nawet jak nie wyszło, to trzeba sobie radzić. Zawsze jest szansa.

Mogę nieskromnie pochwalić się, że wyprzedziłam epokę. Może nawet więcej niż jedną, bo dawno już wymyśliłam na swoje potrzeby rodzinę patchworkową. Otóż, gdy czułam deficyt kogokolwiek z bliskich, w otoczeniu wynajdywałam sobie zastępstwo. W sumie mama mnie tego nauczyła, wynajdując mi zastępczych dziadków, bo moi wszyscy szybko umarli, a komuś trzeba było wręczać te laurki z przedszkola.

W ten sposób stworzyłam sobie całą rodzinę z wyboru. Jest ona dla mnie równie ważna, jak ta prawdziwa rodzina.

I dziś chciałabym tym wszystkim dobrym mamom, ojcom, siostrom i braciom z wyboru podziękować za to, że pojawiali się w moim życiu, stawali na mojej drodze, pomagali mi podejmować słuszne decyzje, pomagali mi działać, lub po prostu byli i nie robili nic, oprócz bycia sobą, a ja mogłam się od nich uczyć.

Od Bartka, jeszcze w szkole podstawowej dostałam poczucie bezpieczeństwa ? nikomu nie pozwalał mnie bić.

Od Ewy Fryzjerki w szkole średniej nauczyłam się pogodnego podejścia do życia. Zgody na to, co się dzieje. Szukania zawsze jasnych stron i łagodności dla siebie. Całkiem niedawno zrozumiałam, co tak naprawdę chciałaś mi Ewa przekazać. Do dziś do Ciebie tęsknię, choć już 30 lat minęło od ostatniego spotkania.

Od Pana ze sklepu z indyjskimi rzeczami, że nie przejmując się żadnymi przepisami i jakimkolwiek prawem, przyjmował ode mnie moje rękodzieło i już w podstawówce pomógł mi zarabiać własne pieniądze.

Od Pani Ewy Księgowej dostałam radę, która pomogła mi szczęśliwie i z sukcesem pracować w najważniejszej pracy etatowej i awansować. Jakaż jestem jej wdzięczna za tamto, zupełnie lekko rzucone zdanie!

Od Basi i Zbyszka nauczyłam się jak należy traktować swoje dzieci aby były szczęśliwe. Ileż oni ze mną przeszli. Basia już po wszystkim mi powiedziała. Bo ja nic nie zauważyłam.

Od Szefa nauczyłam się jak należy traktować pracowników, jak prowadzić biznes i jak układać relacje z innymi ludźmi ? w biznesie, ale również w życiu prywatnym.

Od Szefowej ? empatii i wykorzystywania kobiecej mądrości w życiu i biznesie.

Od Eli ? że została moją mentorką na trenerskiej drodze. Od niej się nauczyłam o co chodzi ze szkoleniami, delikatności dla innych ludzi, etycznego podejścia do przekazywania wiedzy.

Od Madeleine Albright ? jedynie właściwego podejścia do innych kobiet. Jej słowa ?W piekle powinno być specjalne miejsce dla kobiet, które nie chciały pomagać i wspierać innych kobiet?, na zawsze pozostaną w moim sercu.

Od Marka ? codziennych ćwiczeń. Spotkaliśmy się prawie rok temu. Od tamtej pory codziennie biegam.

Część z osób, które wymieniam już nie żyje. Większość nawet nie wie, jak ważni stali się dla mnie. Jak bardzo mi pomogli. I to jeszcze nie są wszyscy. Pewnie wielu osób w tej chwili nie pamiętam. W dodatku, wciąż spotykam takich ludzi. Bardzo często. Oddają mi swoje przesłania dla mnie i uczą mnie, a przy okazji obdarowują miłością, ciepłem i sympatią. Aż chce się żyć, by spotykać tych, którzy jeszcze przede mną.

I znowu pasuje mi tu kubek z kolekcji Harvard Bussines Reviev. Tym razem, ten z napisem ?Zrób wszystko, co możesz, z tym, co masz, tam, gdzie jesteś?. Bo znowu, można skupić się na tym, czego nam zabrakło, albo brakuje, albo wziąć wszystko co jest nam oferowane i złożyć z tego swój patchwork, wedle własnych potrzeb.

W myśl zasady ?gdy Bóg zamyka drzwi, otwiera okno?. Mnie wystarczyła zgoda na przyjęcie tego, co mogłam przez okno zobaczyć.

Zapisz się na porcję bezpłatnych, dodatkowych informacji!
Prosto do Twojej skrzynki informacje prawne przydatne w biurze, pliki uzupełniające wpisy na blogu, dodatkowe wieści i informacje.
Sama nie cierpię spamu. Twój adres nigdy nie będzie nikomu przekazany.
Iza Krzyszycha
Follow Iza Krzyszycha:

Tak się cieszę, że mogę dzielić się tym co się nauczyłam, doświadczyłam! Zawsze, gdy udaje mi się komuś pomóc, mam ochotę śpiewać "mam tę mooooc. Jeśli pomogłam Ci jakkolwiek - napisz mi o tym proszę. Dzięki temu będę miała jeszcze więcej siły na pomaganie :)

5 Responses

  1. Anka
    | Odpowiedz

    Pięknie napisane…

    • IK
      IK
      | Odpowiedz

      Nie było mi łatwo to opublikować. Tym bardziej dziękuję.

      • Anonim
        | Odpowiedz

        Jak się czyta ten tekst to aż ciary przechodzą… na prawdę 🙂

  2. Patrycja
    | Odpowiedz

    Idealne do kawy. Ciepłe i miłe.

    • IK
      IK
      | Odpowiedz

      Na zdrowie 🙂

Leave a Reply